Odsłona trzecia - serialu o chorobach oczywiście.
"Zwykłe" przeziębienia o którym pisałam w zeszłym tygodniu przekształciło się w zapalenie zatok, a towarzyszący temu bół przekroczył granicę tolerancji, więc w sobotę ponownie wylądowałam u lekarza.
I znowu mam przez 10 dni zażywać antybiotyk, tyle, że inny niż ostatnio.
Przy okazji dostałam silniejsze tabletki przeciwbólowe, po których najpierw kręciło mi się w głowie, potem zrobiło mi się niedobrze a na koniec wymiotowałam, więc poszły w odstawkę a ja zaczęłam eksperymentować ze środkami przeciwbólowymi dostępnymi bez recepty.
Okazało się, że jeden z nich usuwa ból całkowicie na 3 godziny bez żadnych środków ubocznych (mam na myśli wątpliwe rozrywki takie jak przed chwilą wymienione, bo że mają one wpływ na układ trawienny to wiem, ale chwilowo nie mam wyjścia i muszę się nimi faszerować), więc poniechałam dalszych eksperymentów.
Przestałam zwijać się z bólu w kłębek i mogłam poświęcić nieco czasu mojemu biednemu, dość zaniedbywanemu przeze mnie ostatnio Smykowi. Bo puszczanie dziecku kolejnych bajek nie uważam za zajmowanie się Nim.
Trochę pobiegaliśmy, posialiśmy sałatę, ścięliśmy kija na nową wędkę (stara nie wytrzymała ciężaru podwieszonej na haczyku zabawki i się złamała), wybudowaliśmy domek w kuchni i nawet zaliczyliśmy plac zabaw.
Antybiotyk wydaje się działać - zaczął schodzić mi katar, który dotąd tylko kłębił się w zatokach.
komentarze (6) | dodaj komentarz